NEPAL – Oczywiście jako kraj daleki i egzotyczny leżał w kręgu naszych zainteresowań, by zaimponować innym znajomym i nieznajomym. Odwiedziliśmy go przy okazji 3 miesięcznego tripa po Sri Lance, Indiach i właśnie Nepalu. Było to między styczniem, a kwietniem tego roku. Jako, że zaczynaliśmy od Sri Lanki – loty z niej wszędzie są w miarę drogie. Oczywiście mogliśmy wybrać najtańsze przez Indie, ale jako, iż dosłownie kilka miesięcy przed naszą wizytą powstała nowa linia lotnicza (bodaj 06.2016) o wspaniałej nazwie Himalaya Airlines stwierdziliśmy, że będzie czym się pochwalić na fotkach oraz na blogu 🙂 No bo kto z Was moi drodzy leciał tą linią? No właśnie. Szpan musi być. I tak zaczęła się nasza przygoda z Nepalem na bogato. 

Długość wyjazdu – 5 tygodni / Okres –  luty-marzec 2017 / Transport – lot liniami Himalaya Airlines (z Kolombo na Sri Lance do Kathmandu) / Noclegi – w całym Nepalu baza noclegowa jest ogromna, od bardzo tanich guest house’ów po dobre hotele. Jest ich tak dużo, że z miejscami nigdy nie ma problemu.

Nasza Fotorelacja w pigułce:

OLYMPUS DIGITAL CAMERASzybki widok na miasto. Kathmandu jest bardzo rozległe, a zabudowa niska. W sumie w miarę ciężko się po nim poruszać. My spędzilśmy tam tydzień i po tygodniu zaczęliśmy powoli się ogarniać. Słyszeliśmy opinie, że Kathmandu jest dobre na tydzień. Przez pierwsze kilka dni je ogarniasz, potem załapujesz o co tam chodzi, a po tygodniu chcesz z niego się wydostać, bo masz dosyć kurzu i hałasu. Czy tak jest nie nam oceniać.  Postanowiliśmy zrobić sobie trip niczym Janusz podróży, a stolicę kraju traktować niczym elitarny Dubaj lub New York.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJak już po krótce zapoznaliśmy się z miastem, to przecież nie będziemy zwiedzać – trzeba było ogarnąć milion dolców i wybrać się na jakiś szoping 😀

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJakie miasto jest każdy widzi. Bulwar zachodzącego słońca, a wśród nich raj dla zakupoholików. Od lewa do prawa, od góry na dół same sklepy. Dobrze, że miliony w kieszeni, można szaleć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERANie brakuje sklepów znanych marek. To, że nie są Wam powszechne, nie znaczy, że nie są znane 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJak już udowodniliśmy, Kathmandu jest rajem dla zakupoholików. Na potwierdzenie naszych słów nawet znaki drogowe potwierdzają, iż trzeba uważać na turystów załadowanych torbami prosto ze sklepów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMoże nie każdy wie, w sumie przecież nie musi, ale dość istotnym momentem w najnowszej historii miasta jest ostatnie, bardzo silne (7.8 richtera) trzęsienie ziemi z 2015. Bardzo duża część miasta została zniszczona. Wielu turystów od tego czasu ma mały problem z przemieszczaniem się po mieście, gdyż z części dróg nie zdążono uprzątnąć jeszcze gruzów….Wiele budynków o znacznej wartości zostało uszkodzonych, a pewne zabytki zniszczone bezpowrotnie. Pewnie część to zasmuci, gdyż mniej zdjęć do pokazywania przecież tym i tak już zazdrosnym znajomym.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJako typowi turyści nachodziliśmy się, no to przyszła pora na obiad. Hiltona nie było, ale coś w tej samej klasie trafiliśmy i udaliśmy na posiłek. Litrowy browar i lokalne pierogi – czego chcieć więcej. W sumie Tonbga – napój alkoholowy przyrządzany z prosa to tak na prawdę nie wiadomo czy to piwo czy wino. W sumie w smaku coś pomiędzy. Pierogi to chyba narodowe danie Nepalu…od razu poczułem więź z miejscowymi. Niby tam nazywają się Momo…ale nas Polaków nie oszukacie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJak przystało na bogaczy koniecznym było również pojawienie się na jeden z elitarnych imprez organizowanych w mieście. Było to wesele jednej z tutejszych gwiazd…tzn. nie wiemy kim była, ale wyglądała nieźle. I to nie było tak, że nas nie zaprosili. Znane twarze takie jak nasze po prostu są wpuszczane, nie potrzebują zaproszeń.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZ tego co nam wiadomo – nie są to potwierdzone źródła – zjechała się cała śmietanka towarzyska stolicy. Widać to po limuzynach. BMW i Audi nie ma tam zbyt wielu, bo drogi pewnie za wąskie. Tak czy inaczej są najlepsze możliwe auta.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAW Kathmandu posiedzieliśmy tydzień. Pozałatwiało się sprawy z prezydentem oraz wszelaką elitą. Teraz jak to multimilionerzy trzeba było mniej oficjalne spędzić czas w głównym kurorcie kraju. Tam gdzie cumują jachty, uprawia się sporty, a wszelakie osobistości przyjeżdzają się zabawić i poimprezować. Udaliśmy się więc do Pokhary, by spędzić tam kolejne tygodnie. Podróż ze stolicy zajmuje około 7 godzin mimo, iż odległość to tylko 200 km. Mieliśmy wziąć prywatny jet, ale akurat było zbyt pochmurno na start. Cóż pozostał lokalny busik.

Centrum turystyczne – tam oczywiście musieliśmy się zjawić – położone jest wzdłuż brzegu słynnego jeziora Phewa Lake. Jakby nie patrzeć deptak jest pełen sklepów i restauracji, ale wpierw wybraliśmy się do portu, gdzie już oczekiwał na nas własny jacht.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAGeneralnie to nie tak, że nie było żadnego silnika. To też nie tak, że szkoda nam było kasy na ochotników do wiosłowania, których tam wielu do wynajęcia. Po prostu jako, że dbamy o środowisko oraz własną kondycję postanowiliśmy wiosłować sami……No dobra…w sumie na zdjęciu widać, że wiosłowała kochana Frania….no ale przecież ja w tym czasie musiałem się skupić na nawigacji…  😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERANaszym celem była posiadłość po drugiej stronie jeziora. Znajdowała się na samym szczycie, więc czekała nas jeszcze 45 minutowa wędrówka na górę. Peace Stupa, bo o niej mowa może nie do końca jest naszą willą, no ale znamy sławnego gościa, który tam urzęduje. Może też o nim słyszeliście. Buddha – bardzo przyjemno ziomek. Zawsze imponowało nam to ile złota na sobie potrafi nosić. Najdalsi krewni w Rosji nie daliby rady, a ten proszę. Złoty chłop z niego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAO pustym żołądku chodzić się nie da, tym bardziej, że czekała nas jeszcze droga powrotna. Wybraliśmy się do jednej z najlepszych tamtejszych restauracji. Żarcie takie sobie, ale kto chodzi do restauracji na jedzenie? Na pewno nie my. Jedzenie zjesz i po sprawie…a takie foteczki przy stole z takim widokiem….ulalal zostaną w pamięci na długo, a i przecież kolejna rzecz jaką możemy zaimponować znajomym chwaląc się po powrocie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJeśli już o jedzeniu mowa…oczywiście jesteśmy związani z polską kuchnią dlatego zamówiliśmy pierogi i placka z mięsem mielonym. Tutaj nazywa się to jakoś inaczej…ale wiecie co kraj to obyczaj. Pierogi i placek jak się patrzy. Polak swoje pozna 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAW ogóle ciekawostka….w Nepalu jest bardzo wielu Tybetańczyków. Ostatnio dzieje się na tym terenie coraz gorzej za sprawą Chińczyków dlatego coraz więcej tej nacji imigruje w poszukiwaniu spokoju. W Nepalu są bardzo mile widziani (choć nie oficjalnie, ze względu na obawy od popsucia relacji rządu Nepalskiego z Chinami). Można znaleźć dużo tybetańskich restauracji jak i samych tybetańczyków.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAJako, że wakacje w pełni, a my przecież jeszcze się nie uchlaliśmy udaliśmy się w poszukiwaniu dobrego alko. Jako, że pijamy trunki tylko najwyższego sortu, o szampana Dom Perignon  nie było, wybraliśmy lokalny rum. Tzn. nie do końca lokalny, bo firma hinduska, ale za to rozlewany na miejscu. I uwaga…! Kojarzycie ten smak lokalnych sikaczy, które się pije, bo przecież trzeba spróbować tubylczej kultury? To nie to…Ten rum jest na prawdę świetny! Na prawdę polecamy każdemu kto będzie w Nepalu czy Indiach. Old Monk – ten jest znacznie lepszy niż Khukri, równie dostępny w prawie każdym sklepie. Cena? Bogacze nie patrzą na ceny, ale przecież nie każdy może się bawić tak jak my. Ok 40 zł za litr 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

36Jeśli natomiast ktoś ma ochotę na piwo to nawet spory wybór lokalnych. Nam najbardziej podeszła Gorkha. Natomiast co nas zdziwiło jednym z najczęściej tam występujących jest hiszpański San Miguel, drugim zaś – czym byliśmy wręcz zszokowany – duński Tuborg. I teraz ostrzeżenie dla miłośników złotego trunku. Gdy zobaczysz na wystawie piwo zdecydowanie najfajniejsze pod względem marketingowym o nazwie Everest. Pomyślisz – wow – jestem w Nepalu jakże mam nie spróbować piwa o takiej nazwie?! No właśnie więc będziesz kolejnym durniem takim jak my, który na to poleci. Najgorsze piwo ever. Serio. Obstawiamy, że nie ma osoby, która kupiła je po raz drugi. Choć wróć…na pewno się tacy znaleźli….

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAW Pokharze odechciało nam się już trochę szopingu. I to nawet nie dlatego, że ceny jako to wszędzie w Nepalu bardzo niskie. Nawet nie dlatego, że już nakupowaliśmy milion mało przydatnych rzeczy tylko po to, żeby wcisnąć coś rodzinie i znajomym po powrocie. Po prostu w Pokharze można natknąć się na jakoś taką dziką ochronę przed sklepami. No powiemy Wam, że bydło na bramkach w klubie to już widzieliśmy…ale przed jubilerem pierwszy raz jak Boga kocham….

OLYMPUS DIGITAL CAMERAZdecydowanie co jest przyjemne w odbiorze miasta jak i całego kraju, to w naszym odbiorze ludzie nie są w ogóle nachalni w porównaniu z większą częścią tej części Azji. Są kolorowi, przyjemnie nastawieni i bardzo pozytywni. Często nie mają nic, bieda straszna, a pozytywności jednego starczyło, by dla 10ciu w Europie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAGeneralnie wszystko by było fajnie i przyjemnie, gdyby nie poszła plota o naszym przyjeździe do miasta. Od rana zaczęły ruszać kordony ludzi wraz z orkiestrą, by nas przywitać. Potem mówili, że to jakaś para brała ślub…stąd ten pochód…ale przecież nas nie nabiorą… 😎

OLYMPUS DIGITAL CAMERACóż jako, że dość już mamy zgiełku i tłumu postanowiliśmy ruszyć w mniej cywilizowane tereny. No i zobaczyć trochę gór…podobno te w Nepalu są całkiem przyjemne.

No tak w Nepalu są góry. Coś tam słyszeliśmy, że Himalaje są wysokie i podobno ładne. Przecież trzeba było porobić pare fotek, żeby znajomi nie dogryźli, że byliśmy tam i nie widzieliśmy ośnieżonych szczytów. No ale hola hola….przecież leniwy bogacz nie będzie wtryniał się na piechotę na żadne szczyty czy tym bardziej na kilku, kilkunasto dniowe trekingi. O co to to nie! Dlatego ruszyliśmy główką i postanowiliśmy ruszyć na Sarangkot – wzgórze nieopodal Pokhary. Po 3 godzinkach treku można dotrzeć na szczyt z którego przy dobrej widoczności będzie można zobaczyć panoramę Himalajów wraz z wymarzonym ośmiotysięcznikiem. No cóż…głupi liczy na szczęście więc w drogę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERANo tak po godzince ledwo co płuca nie wyplute, gorąco, twarz czerwona jak cegła…pewnie to przypadek, że sępy zaczęły latać nad nami… Chyba nie mają, aż takiego zmysłu wyszukiwania frajerów….mamy nadzieję 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERANo, ale dobra jak zobaczyliśmy na szlaku miejscowych zasuwających z ładunkami po kilka – kilkanaście kg na plecach to stwierdziliśmy, że chyba no nie wypada się poddać i jakoś na tę górę należy się wczłapać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERACo ciekawe wzniesienie to jest głównym punktem w okolicy dla paralotniarzy czy innych tego typu wariatów szukających adrenaliny. Jeśli tylko nie wieje przynajmniej kilkudziesięciu lata w przestworzach ponad dolinami otaczającymi Pokhare.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERANo popatrzeć na panoramy podczas marszu miło, ale szczyt nadal daleko. Dobrze, że można liczyć na miejscowych, którzy kibicują podczas marszu w którym wypluliśmy już po pierwszym płucu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAUff wypluliśmy drugie płuco…teoretycznie każdy by się wtedy poddał…albo chyba umarł o ile dobrze liczymy. Ale przecież nie my. Ufff udało się!
I co głupi nie ma szczęścia? Genialna pogoda oraz widoczność (by zwiększyć swoje szanse należy wyjść bardzo wcześnie rano, koło 10-11 szanse spadają do 0% gdyż powietrze osusza się, a wszechobecny pył podnosi się zasłaniając widok).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERATen najpiękniejszy, szpiczasty szczyt wydający się również najwyższym to Machapuchare. Faktycznie robi wrażenie. Jednak najwyższym nie jest – ma 6993 m.p.n.m. To co każdy chce ujrzeć to 8-tysięcznik. Na zdjęciu powyżej znajduje się on po lewej stronie. Jest to Annapurna – 10 najwyższa góra świata!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAGdy nasze podniecenie sięgało zenitu, napstrykaliśmy miliard zdjęć, z których to być może 10 się od siebie różni, a ze 2 będą w jakości by dały się komukolwiek pokazać zaczęliśmy zbierać się do zejścia. Te dwie udane fotki potem będziemy pokazywać i szpanować, wmawiając znajomym i nieznajomym jak to wielkie doświadczenie wysokogórskie mamy. Jakie ochy i achy będą nad nami, gdy opowieści będą tak ekstremalne…tak himalaistyczne, że wręcz Kukuczka nie miał tyle osiągnięć co my.
Problem w tym, że byle koza skacząca tam po ścieżce może mieć równie fajne foty co my, bo wzniesienie jest tak łatwe do zdobycia. Jak dobrze zapłacisz to i Cię tam autem wwiozą. No dobra, ostatnie 20 min trzeba będzie wejść samemu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAha byśmy zapomnieli podczas chwalenia się swoimi wspinaczkowymi osiągnięciami. Byli też z nami znajomi – para zakochanych. On chyba z braku tlenu (Sarangkot ma ok. 1600 m.n.p.m. więc to przecież ekstremum!) postanowił się oświadczyć. I co najważniejsze – ona oświadczyny przyjęła. No Ci to będą dopiero mogli szpanować fotami z zaręczyn. Co by nie mówić….panorama i okoliczności fantastyczne 😎

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I na koniec nie żebyśmy się tłumaczyli, co to to nie…
W sumie to wybraliśmy się też kawałek dalej w góry. Ale o tym już pisaliśmy w jednej ze swoich relacji. Jakby ktoś był zainteresowany – zapraszamy do zakładki   ——>
Annapurna Base Camp + informacje praktyczne
Foteczki dorzucamy dla zachęty. I szpanu oczywiście 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERADobra – była wędrówka w ekstremalnie wysokie góry! Oj góry potrafią dać w kość. Ale też dają jedną z największych przyjemności i satysfakcji jakie do tej pory osiągnęliśmy w naszych życiach.
Będzie się czym pochwalić znajomym. Fotunie takie, że sąsiadom będziemy pokazywać. Nawet tym którym na codzień nie mówimy dzień dobry. A co tam. Oczywiście w góry chodzi się też po coś innego. Po co? Dla super fit sylwetki a’la para Lewandowskich. My już prezentujemy się – co chyba oczywiste – lepiej niż oni. W takim wypadku pozostało ubrać się w najlepsze ciuchy i wyjść na miasto na imprezę. A jeśli impreza w Nepalu to? No właśnie jak ma być grubo to tylko HOLI!

OLYMPUS DIGITAL CAMERADobra, nawet jak ktoś nie kojarzył nazwy to teraz już skumał o co chodzi. Holi – święto koloru. Moda na tego typu ganianie z pigmentami farb w proszku dotarła już do Polski. U nas generalnie chodzi o to, żeby się porzucać farbkami, porobić zaje*&ste selfi i pochwalić się nimi na facebooku. A o co chodzi w tej zabawie w Nepalu? Dziś w sumie o to samo. Ale też o jeden dodatek, który u nas jest pomijany. Święto koloru to czas by wybaczyć innym błędy, zapomnieć o krzywdach jakie nam wyrządzili oraz życzyć im przede wszystkim dużo szczęścia i powodzenia. Najlepiej podczas smarowania twarzy kolorowym proszkiem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAW zabawie bierze udział każdy, a jak większość w Nepalu i szczególnie Indiach kochają selfi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAAha – wspominaliśmy już, ża udział bierze każdy?

OLYMPUS DIGITAL CAMERATo nie tak, że mieliśmy farta i ten jeden dzień w roku kiedy jest Holi akurat pokrywał się z naszym pobytem. Oczywiście jako osoby wykształcone i wszechwiedzące skrzętnie zaplanowaliśmy ten pobyt. Konkretna data święta jest ruchoma i zależy od pełni miesiąca. Zazwyczaj jest to w okolicach marca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERADobra cel osiągnięty. Będzie co opowiadać znajomym. Będzie się czym chwalić na facebook’u, a i kondycja i sylwetka poprawiona. Niby coś tam w tym Nepalu można pozwiedzać jeszcze, ale kto by sobie tym głowę zawracał. Jak będziemy się o czymś chcieli dowidzieć przecież można odpalić wikipedię. Swoje zrobiliśmy – czas przenieść się dalej. Prosto z Nepalu lot w kierunku Indii. Ale o tym już w następnej relacji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy

2 uwagi do wpisu “

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s