Annapurna Base Camp + informacje praktyczne

Annapurna Base Camp  – godz. 10:12 – 1 marca – 2017 r.
Już na zawsze będzie dla nas szczególną datą. Motywujemy i inspirujemy każdego do działania – zobaczyć z bliska na własne oczy jeden z 14-tu ośmiotysięczników na świecie to coś naprawdę niezwykłego. Cały trekking to 80 kilometrów. Teraz jesteśmy pewni, to pierwsza, ale zdecydowanie nie ostatnia tego typu nasza wyprawa.
Musimy przyznać, że ten trekking w Himalaje to nie zwykły spacerek. Te 8 dni były dla nas bardzo ekstremalne, wycieńczające i niosły za sobą chwile grozy…Osiągając Base Camp dociera się na wysokość 4130 m.n.p.m. Tak czy inaczej każdy o podstawowej sprawności i odrobinie motywacji może tę trasę pokonać. My nasze serca (i płuca) zostawiliśmy w górach.  Zdecydowanie była to najwspanialsza rzecz jaką do tej pory zrobiliśmy w naszych życiach! I kolejne marzenie spełnione.
Tak, jesteśmy z nas DUMNI!

Informacje Praktyczne (dane aktualne na marzec 2017) :

// POZWOLENIA NA TREK
Pozwolenie na trekking w tym rejon jest konieczne (na trasie są Check Pointy). Załatwić je bezproblemowo można w Pokharze w każdej agencji turystycznej, albo można przejść się spacerkiem ok. 30 min do biura pozwoleń i tam od ręki je załatwić. Niezbędne nam będą cztery fotografie. My skorzystaliśmy z tańszej opcji wyrobienia pozwoleń.

Pozwolenie w oficjalnym biurze:  4000 rupii
Pozwolenie w agencji turystycznej: 4500 rupii

// KIEDY IŚĆ
My byliśmy od połowy lutego – przed sezonem. I jesteśmy bardzo zadowoleni z tego terminu – może i zimniej i nie tak przyjemnie – ale duuuużo śniegu. W szczycie sezonu śniegu mało lub w ogóle….trasa łatwa i ciepła…no ale trekk w himalajach bez śniegu…? 

Najlepsze terminy na trek:  2 poł. marca – maj / październik-listopad 

// CZAS TRWANIA
To ile dni spędzicie na trasie w dużej mierze zależy od Was. Jak ktoś nie ma czasu i chce to zrobić mega szybko to i są tacy co w 5 dni to przejdą. My byliśmy 8 i uważamy to za optimum. Max. szliśmy jednego dnia 11 godzin – minimum 4 (średnio 6-7). Można spędzić oczywiście i więcej dni spędzając więcej nocy np. na szczycie bądź po prostu robić to wszystko wolniej.

Średni czas trwania: 7- 9 dni

// NOCLEGI I JEDZENIE
Na trasie co ok. 2 godziny mamy miejsca gdzie można spędzić noc, trochę częściej tzw. Tea House – małe sklepiki z podstawowymi produktami. Nie są to typowe dla nas schroniska – bardziej proste Guest House’y. Do 2900 m. n.p.m. możemy czasami liczyć nawet na ciepły prysznic 🙂 Na luksusy nie ma co liczyć, ale podczas trekku jest wszystko co jest nam niezbędne. Może oprócz wystarczającej ilości ciepła 🙂 – przynajmniej w terminie kiedy my byliśmy czyli na koniec zimy. Jeśli chodzi o dzienny budżet bezpiecznie, ale bez żadnych szaleństw należy zakładać 2000 rupii/os/doba (80zł). My nawet tego nie wykorzystaliśmy. Jeśli chodzi o koszt wody to cena zależna jest od wysokości. Butelkowana woda występuje jedynie do wysokości 2000 m n.p.m. i jest to koszt maks. 120 rupii / 1L. Powyżej tej wysokości można zakupić jedynie wodę filtrowaną za 70-120 rupii / 1L. My zdecydowanie polecamy tabletki do uzdatniania wody. Nie ma się co ich bać, smaku wody nie zmieniają. Jedynym mało istotnym minusem jest lekko chlorowy zapach wody.

Koszt prysznica: 150 rupii
Doba noclegowa: 200 rupii (za osobę)
Koszt Dal-Batha:  400-550 rupii (cena czym wyżej tym drożej)
Koszt tabletek do uzdatniania wody: 250 rupii (50 tabletek)
Koszt ładowanie (prąd): 150 rupii (jedno urządzenie)

 // PRZEWODNIK
To sprawa dość kontrowersyjna. My uważamy, że na tej trasie jest to totalnie zbędne. Oznaczenia są w zupełności wystarczające, nie idzie się nigdzie zgubić. Szliśmy sami i jesteśmy z tej decyzji bardzo zadowoleni. Tak czy inaczej jeśli jest ktoś mniej pewny swoich możliwości bądź po prostu uważa, że tak dla niego będzie lepiej aby czuł się w górach komfortowo zdecydowanie zachęcamy do opcji z przewodnikiem. Są także możliwości wynajęcia portera (tragarza). Wiadomo, że to ich praca jednak bardzo ciężka przez ludzką głupotę bądź niewiedze. Dźwigają często ponad 25-30 kg (chyba oficjalny limit to 20 kg – choć to i tak sporo). Jak już nie chce Wam się dźwigać – to chociaż niech to będzie max 10-15 kg na tragarza. Poza tym pamiętajcie o dbaniu o niego na trasie (kupowanie wody, posiłków oraz po prostu bądźmy sympatyczni, bo łatwo to oni nie mają). Natomiast opcja którą my wybraliśmy i z pewnością polecamy to trekking na własną rękę. 

Koszt przewodnika:  ok. 2000 rupii / doba

// KOSZT TREKKINGU PRZEZ AGENCJE 
Kupno takiego trekkingu kupionego w agencji w Polsce to koszt ok. 3500-4000 zł (+ bilet lotniczy). Wszystko mamy wtedy w cenie – aczkolwiek cena większość może zniechęcać. Jeśli jest się w Nepalu i chce się to zrobić przy pomocy lokalnej agencji to koszt spadnie do ok. 2200 zł (w cenie przewodnik/wyżywienie/noclegi/transport/permity). My idąc samemu za całość trekkingu zapłaciliśmy 800 zł / os. Jak widać różnica ogromna.

Koszt trekkingu przez agencje w Nepalu:  650 $ / 8 dni

// WYNAJĘCIE SPRZĘTU
W zależności od potrzeb możliwe jest wypożyczenie sprzętu. Wszystko dostępne na miejscu. My jako, że podróżowaliśmy dłużej (też poza Nepalem) nie mieliśmy sprzętu (prócz butów trekkowych z PL). Na miejscu wypożyczyliśmy kurtki puchowe, kijki, plecaki i śpiwory. Nas za osobę przy komplecie wyszło 350 rupii za dobę oczywiście ceny mocno wynegocjowane. Pod spodem podajemy oficjalne ceny wynajęcia sprzętu ( bez negocjacji) + do kosztów trzeba doliczyć kaucje zwrotną od 1000-2000 rupii:

Kijki trekkingowe: 80 rupii / doba
Śpiwór -10C: 100-120 rupii  / doba
Kurtka puchowa: 140 rupii / doba
Plecak 35 L:  120 rupii / doba

// CO ZE SOBĄ ZABRAĆ 
My możemy mówić o terminie, w którym szliśmy tak więc luty/marzec. W szczytach sezonu jest zdecydowanie cieplej. Tak czy inaczej pamiętajcie, że to są wysokie góry i trzeba być po prostu przygotowanym na każdą ewentualność. Pogoda jest bardzo zmienna  w szczególności na tych wysokościach.

Trzeba zabrać sporo ciepłych rzeczy – włącznie z kurtką puchową, ciepłe skarpety, czapki, szalik, rękawiczki. Kijki są wręcz niezbędne. Sprawdzone buty trekingowe i śpiwór to podstawa. Polecamy mieć opaski na kolana (zejście co by nie mówić męczy stawy). Okulary przeciwsłoneczne, tabletki uzdatniające wodę do picia, bidon, czołówka, klapki, mały ręcznik, prosta płachta przeciwdeszczowa zdecydowanie się przydadzą. Wielkość naszych plecaków to 35/40 L – w zupełności wystarczające. Dobrze mieć pokrowiec przeciwdeszczowy na plecak. Mini raki czy stuptuty w zależności od pogody jaka panuje na górze. Reszta wedle uznania z zastrzeżeniem, że każdy kilogram niesiony na plecach z każdym kilometrem będzie nam coraz bardziej doskwierał.

Podsumowując nasz trekking, finansowo wyniósł nas: 800 zł / osoba. 
I z całą pewnością każda złotówka jest w 200% warta wydania na tą aktywność!

Nasza Fotorelacja w pigułce:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zazwyczaj większość ludzi zaczyna trek od strony Nayapul. My postanowiliśmy wystartować z Phedi (Fedi). I z perspektywy czasu zdecydowanie polecamy start z tego miejsca. Od razu zaczyna się fajny trekking, gdzie od strony Nayapul to spacer pod górę po zwykłej drodze. W dodatku w tym kierunku, aż do Kimchi można dojechać autobusem. Dopiero z tej miejscowości można rozpocząć właściwy trekk.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przy kupnie pozwoleń otrzymujemy prowizoryczny szkic trasy. Zaznaczone są tam miejsca noclegowe na trasie. W zupełności nam to wystarczy. Trasa jest nieźle oznaczona, a na niej spotykamy z łatwością innych ludzi więc o drogę martwić się nie trzeba.
Gospodarze naszego pierwszego guest house. Fantastyczni ludzie, bardzo pomocni. W Nepalu wiele osób posługuje się jęz. angielskim tak więc popołudnia można spędzić na miłych pogawędkach.

Miejsca noclegowe są bardzo proste. Tak czy inaczej po męczącym dniu nie potrzebujemy nic więcej jak wyspać się.
W tym miejscu nie płaciliśmy za nocleg. Czasami jest to możliwe pod warunkiem, że będziemy tam zamawiali jedzenie. Koszt za osobę wynosi 200 rupii (8 zł).

Ceny na szlakach są czasem kilkukrotnie wyższe niż ceny w mieście. Powód jest bardzo prosty. Brak dróg więc każdy towar musi być wniesiony w docelowe miejsce (czasem jest to kilka dni drogi). Widząc tragarzy wiemy, żę wszystkie te ceny są całkowicie uzasadnione.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szlak jest bardzo malowniczy. W wielu miejscach przecinamy rwące strumienie, przechodząc po prowizorycznych kładkach.

Podczas trekkingu są tzw. Check Point. Miejsca w których sprawdzane są pozwolenia na trekking oraz dokonywana jest weryfikacja twojego położenia na szlaku.

Będąc w Chomrong (2300 m n.p.m.) mamy pierwszą możliwość ujrzenia ośnieżonych szczytów.

W okresie kiedy my szliśmy zdecydowanie najlepszymi godzinami na marsz była 9-14. Wtedy mieliśmy największą szansę na najlepszą widoczność.

Urzekło nas wiele typowo górskich wodospadów na tasie.
W naszej opinii najpiękniejsza część trasy rozpoczyna się od obozu Himalaya. Od tego momentu możemy podziwiać typowo wysokogórskie krajobrazy.
Typowy Tea House

Zdecydowanie najgorsze dla nas były popołudnia po zejściu ze szlaku. Spędza się je odpoczywając w Dinner Hall. W okresie kiedy my byliśmy uznawano, że jest za ciepło by włączać piecyki. Nam jak widać na fotografii ciepło nie było 🙂
Pamiętajcie, że pogoda w wysokich górach potrafi być bardzo zmienna. Często w ciągu dnia mogliśmy iść w krótkich rękawkach, a wieczorami zamarzaliśmy w kurtkach puchowych.
Na trasie między Deurali (3200 m) a MBC (3700 m) znajduję się strefa zagrożenia lawinowego. Trzeba przyznać, że zagrożenie rzeczywiście istnieje. W okresach opadu śniegu możemy przechodzić przez widoczne miejsca zejścia lawin.

Wybierając się na taki trekking trzeba pamiętać, że rzeczywiście istnieje coś takiego jak choroba wysokościowa. Zazwyczaj może ona dopadać ok. 4000 m.

Nie ma na to idealnego sposobu. Ta przypadłość wybiera losowo bez znaczenia na doświadczenie wysokogórskie, stan zdrowia, wiek itp…

Najlepszym sposobem jest powolna aklimatyzacja. Z tego co się dowiedzieliśmy powinno się wchodzić wyżej, a spać niżej. Ewentualnie zaleca się spędzić jeden dodatkowy dzień na wysokości ok. 3500 m.

Tak wygląda ostatni odcinek między bazami.  Pod koniec lutego kiedy jeszcze jest bardzo dużo śniegu to zdecydowanie najpiękniejszy odcinek trasy.

Trzeba przyznać że pokonywanie tej trasy pełnej śniegu nadaje temu wyjątkowy wymiar. Można poczuć się jak podczas prawdziwej ekspedycji wysokogórskiej.

I w końcu po 5 dniach trekkingu ukazały się nam one…Annapurna South (7219 m.) i Annapurna I (8091 m.)

W końcu dotarliśmy! Te tablice oznaczają finisz i wskazują wysokość 4130 m.n.p.m
Szczerze to fantastyczne uczucie dotrzeć do celu po takiej wędrówce. Każdy powinien tego spróbować. Wiele rzeczy już w życiu robiliśmy, ale jeszcze nic nie spowodowało u nas takiej satysfakcji jak to.

Helikopter to opcja dla leniwych. Można przylecieć na herbatę, zostać godzinkę i powrót do domu. Koszt to ponad 1000 zł….Co by nie mówić, na pewno dolot w to miejsce nie smakuje nawet odrobinę tak dobrze jak dotarcie pieszo.

Był to nasz pierwszy trekking tego typu. Nie wiedzieliśmy do końca czego się po nim spodziewać. W pewnych momentach było rzeczywiście ciężko ze względu na wysiłek, mróz czy nieprzewidywalność pogody. Ale z ręką na sercu musimy przyznać, że to co człowiek zastaje na miejscu….te widoki wynagradza każdą kroplę potu, każdy obolały mięsień 5 dniowej wędrówki.

W tym widoku idzie się zakochać….zapada w pamięci tak jak nic innego…nasze serca oraz płuca 😉 zostawiliśmy w górach. Była to najcięższa, najbardziej wymagająca poświęcenia wyprawa jaką przeżyliśmy….mimo to wiemy, że jest to rzecz którą w najbliższej przyszłości musimy powtórzyć.
Ciężko słowami opisać uczucie jakie człowiek ma stojąc pod ośmiotysięcznikiem. Himalaje przytłaczają swoim ogromem, zachwycają pięknem. Dziękujemy matko naturo za stworzenie czegoś tak pięknego…
Jest mała tradycja…każdy kto dociera tutaj do base camp’u może zostawić swoją fotografię na pamiątkę osiągnięcia. Niestety o tym nie wiedzieliśmy, zdjęć nie zabraliśmy.

W bazie MBC na 3700 zostawiliśmy po sobie mały ślad…Dopisaliśmy się do Polskiej flagi, która tam wisiała.
Te widoki na zawsze pozostaną w naszych sercach. Tu szczyt Machhapuchare – 6993 m.n.p.m.
Reklamy

10 uwag do wpisu “Annapurna Base Camp + informacje praktyczne

  1. Przepiękne, naprawdę cudowne zdjęcia! Można powiedzieć, że za pół darmo zrobiliście ten trekking. Sama miałam taki pomysł, ale z kolei słyszałam, żeby w żadnym wypadku nie iść samemu, bo są napady na turystów……Ps. Jakby się chciało przez lokalną agencję to gdzie? w Pokharze się załatwia czy w Kathmandu? Pozdrawiam!

    Polubienie

    • Żadnych obaw przez trekiem samemu! Nie idzie się zgubić w żaden sposób, a napady….myślę, że albo to był jakiś jeden przypadek, albo po prostu ściema, żeby nakręcać turystów na przewodników. Jeśli chodzi o lokalne agencje to znajdziesz takowe na każdym kroku na Thamelu w Kathmandu, ale jednak dużo lepiej w Pokharze, bo jesteś w miejscu skąd praktycznie ruszasz na trekk. Tak czy inaczej zachęcamy na samotny trek, chyba, że wolisz mieć po prostu towarzystwo w postaci przewodnika do pogaduszek 😉

      Polubione przez 1 osoba

  2. Walentyna no szkoda, w takim razie zapomnijmy o kosztach – cieszcie się nadchodzącym trekiem, bo z pewnością będzie to fantastyczne przeżycie!
    Kasia z naszych informacji wynikało, że to ok 650 dolarów. tak czy inaczej mimo wszystko radzimy iść samemu- nie będziesz rozczarowana, a na trasie spotkasz sporo osób – będziesz potrzebować najwyżej się do kogoś podłączysz 🙂 z tym nigdy nie ma problemu

    Polubienie

  3. Chciałbym wiedzieć z jakiego aparatu fotograficznego korzystaliście? (widzę na jednym ze zdjęć, że nie za duży).
    Zdjęcia rzeczywiście bardzo dobre. (oczywiście relacja także). Powodzenia

    Polubienie

    • Cześć Jerzy! Używamy Olympus OM-D E-M Mark II, obiektyw standardowy 14-150 mm 🙂 Wcześniej używaliśmy sporej lustrzanki, ale jednak w podróżowaniu w naszym stylu była ona za duża i ciężka. Ten sprawdza się zdecydowanie lepiej, jakość fotek jest znakomita, choć swoje wady też ma

      Polubienie

      • Dzięki, dlatego pytałem bo zawsze dźwigam lustrzankę która z obiektywem waży ok.2 kg +drugi obiektyw 1 kg. A góry bardzo lubię i niestety ten ciężar
        odczuwa się z każdym krokiem. Ale czego się nie robi dla jakości zdjęć, które później chcę pokazać na wystawach. Góry wysokie już nie dla mnie,
        mam trochę latek. Pozdrawiam

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s